Spontaniczna zmiana planów

Spontaniczna zmiana planów

Nie mogąc przez kilka dni z rzędu znaleźć noclegu przez CouchSurfing w Delhi w ostatniej chwili zmieniamy plany: zamiast na północ do ogromnej stolicy jedziemy na wschód, do malutkiej, 10-tysięcznej Orchhy. Mieścinka jest przystankiem przed dużo bardziej znanym Khajuraho, które i dla nas jest głównym celem tej eskapady.

Sylwetka piaskowcowego fortu w Orchhy widziana znad rzeki — pierwszy przystanek po zmianie planów

W Orchha spędzamy jeden dzień zwiedzając zaniedbany fort Mughalów z piaskowca (głównego budulca tej epoki i regionu) i dochodzimy do wniosku, że mamy już dość popularnych, turystycznych zabytków. Tym bardziej, że wstępy do nich nadwyrężają nas budżet. Postanawiamy sobie, że zamiast zwiedzać n-ty pałac lub fort, wolimy karnąć się wielbłądem po pustyni 🙂

Objuczony, odświętnie ustrojony wielbłąd na ulicy — obiecujemy sobie więcej pustyni niż kolejnych fortów

Khajuraho jest jeszcze małym odstępstem od tego postanowienia, ale w tym wypadku nie żałujemy wydanych rupii, bo świątynie z X i XI wieku są fantastycznie zdobione rzeźbami półnagich kobiet, scen erotycznych oraz pochodów żołnierzy i słoni, scen bitewnych i bóstw, którym są poświęcone: głównie Vishnu, niektóre Shivie.

Bogato zdobiona świątynia w Khajuraho z X–XI wieku

Najczęściej fotografowane rzeźby przedstawiają 9-osobową orgię, seksualną pozycję ze staniem na głowie oraz mężczyznę bardzo blisko zaprzyjaźniającego się ze swoją klaczą.

Jedna z najsłynniejszych scen na murach świątyni w Khajuraho

Mieszkańcy zaskakują nas całkiem niezłą znajomością języka polskiego. Próbują nam też za wszelką cenę pomóc i dotrzymać towarzystwa, jednak podchodzimy do wszystkich ofert bardzo sceptycznie. Być może niesłusznie, ale jesteśmy jesteśmy dość mocno zrażeni dotychczasowymi doświadczeniami z naciągaczami. Mamy jednak nadzieję, że Khajuraho będzie pierwszym miastem, które zacznie odmieniać nasze podejście. I wreszcie przestaniemy mieć wrażenie, że dla lokalnych jesteśmy tylko chodzącym workiem złota.